Górnik Zabrze w swojej historii grał 13 razy w finale Pucharu Polski. W jednym z najlepszych okresów w swojej historii potrafił to trofeum zdobywać wręcz hurtowo. Jednak ostatni raz mógł o nie zawalczyć 25 lat temu. Przypominamy tamto starcie i zawodników, którzy walczyli o sukces w klubie nieprzypominającym siebie z dawnych lat. Sami bohaterowi tamtych dni mogą być nieco zapomniani.
W swojej historii Górnik Zabrze przeżywał różne momenty, ale w zasadzie od lat 60. XX wieku był jednym z najlepszych klubów w Polsce. Przez blisko 25 lat zdobywali wielokrotnie mistrzostwo Polski. Jeżeli chodzi o Puchar Polski, to zdobywali go sześciokrotnie, a do historii przeszli na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Wtedy to „Żabole” wygrywali to trofeum pięć razy z rzędu! Nikt nie powtórzył tego wyczynu.
Trójkolorowy Puchar: Puchar na własność! Jak Górnik Zabrze zdobył Puchar Polski w sezonie 1971/1972? https://t.co/BWN1nq3qTY
— Roosevelta81.pl (@Roosevelta81) April 30, 2026
Obecny Górnik to klub wracający powoli na dawne ścieżki sławy po wielu, wielu latach tułaczki i bycia ligowym średniakiem. Obecność w finale Pucharu Polski sezonu 2025/2026 ma być pierwszym krokiem do powrotu dawnej potęgi. Ostatni raz o to trofeum zagrali 25 lat temu i przegrali je w dwumeczu z Polonią Warszawa. Przypominamy o tamtym Górniku i jego piłkarzach.
Początek drogi w dół i lekcja od Polonii
Sezon 2000/2001 nie był łatwy dla „Żaboli”. W pamięci kibiców było jeszcze ostatnie ligowe podium sprzed siedmiu lat i ostatni mistrzowski tytuł sprzed 12 lat. Tamten rok miał być przełomowy i zalążkiem powrotu do dawnej potęgi. Jak później pokazała historia, to był początek drogi w dół. Górnik Zabrze w 2001 roku był ostatni raz blisko zdobycia jakiegokolwiek trofeum. Osiem lat później zaliczyli oni drugi spadek w swojej historii, a później też jeszcze trzeci. Zabrzanie stali się klubem walczącym z problemami finansowymi i stabilizacją sportową.
Wróćmy jednak do samego finału. 25 lat temu Górnik Zabrze zagrał o Puchar Polski z Polonią Warszawa. Był to krótki okres w historii, w którym o to trofeum rozgrywano dwumecz. Pierwsze starcie odbyło się w Zabrzu, a w nim górą byli przyjezdni, którzy wygrali 2:1. W rewanżu „Żabole” musieli gonić wynik i starali się to zrobić, ale na każdy ich cios Warszawiacy mieli odpowiedź. Drugie spotkanie zakończyło się remisem 2:2, co oznaczało sukces Polonii.
Ostatni raz w finale Pucharu Polski Górnik Zabrze zagrał w 2001 roku.
Rywalem była wtedy Polonia Warszawa.
Finał rozgrywany był systemem dwumeczu – na stadionach obu drużyn.Dwumecz zakończył się wynikiem 3:4 dla Polonii Warszawa (w dwumeczu: 1:2 i 2:2). pic.twitter.com/kMc55pRNyA
— Dawid Kuca (@DawidKuca) April 9, 2026
W tamtym czasie Górnik Zabrze nie posiadał w składzie najlepszych polskich piłkarzy, ale miał kilka nazwisk, które trzeba było respektować. Dwumecz finałowy pokrywał się z walką o utrzymanie w elicie, co na pewno nie pomogło ekipie ze Śląska w walce o trofeum. Choć odbierano by je jako otarcie łez ze złego okresu klubu. Niestety porażka z pierwszego meczu i średnia postawa na boisku zdecydowała o losach trofeum. Lepsza gra w Warszawie nie przełożyła się na sukces. Choć pewnie nikt z kibiców nie pomyślał, że następna walka o Puchar Polski będzie dopiero za 25 lat.
Dalsza historia Zabrzan nie jest łatwa, ale my jeszcze przypomnimy piłkarzy, którzy ostatni raz reprezentowali Górnika w finale Pucharu Polski. Ciekawe ile z tych nazwisk pamiętacie?
Finaliści Pucharu Polski 2000/2001
Patrząc na historię Górnika Zabrze, to na pewno kibice lepiej pamiętają o bohaterach lat 60. i 70. XX wieku, kiedy świętowano najlepszy okres klubu i zdobycie wielu trofeów. Przegrany ostatni finał nie był wielkim świętem, choć warto przypomnieć o zawodnikach, którzy walczyli w ostatnim finale „Żaboli”. Wtedy na boiskach ligowych i pucharowych w Polsce wyróżniał się przede wszystkim jeden zawodnik, który był niezwykle skuteczny.

Adam Kompała – ostatni polski król strzelców z Górnika Zabrze
Przełom XX i XXI wieku był najlepszym okresem w karierze Adama Kompały. Dawny pomocnik Zabrzan przede wszystkim imponował swoją skutecznością. W całej historii Górnik miał pięciu piłkarzy, którzy zdobywali tytuł króla strzelców. Wśród nich byli Ernest Pohl, Włodzimierz Lubański, Andrzej Zgutczyński, Adam Kompała i Igor Angulo. O finaliście Pucharu Polski z 2001 roku można było nieco zapomnieć, bo w tym czasie „Żabole” nie odnosili sukcesów.
Patrząc jednak na samego pomocnika Górnika, to w sezonie 1999/2000 był najskuteczniejszym strzelcem w lidze. W tamtym czasie zdobył 19 bramek, ale Zabrzanie rozgrywki zakończyli na 14. miejscu, co dało utrzymanie o włos. Rok później Kompała był najlepszym strzelcem w rozgrywkach o Puchar Polski wspólnie z Danielem Baczyńskim z Pogoni Siedlce (sześć trafień). Gole zdobywał w meczach ćwierćfinałowych i półfinałowych. Wtedy był bohaterem, ale w samym finale najlepszy strzelec Górnika się zaciął i puchar przeleciał mu koło nosa.
👑 Król strzelców @_Ekstraklasa_ (1999/2000).
👑 Król strzelców @PZPNPuchar (2000/2001). pic.twitter.com/ctX3uVg1qH— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) November 25, 2024
Choć był on wtedy zdecydowanie najlepszym piłkarzem Górnika, to nie miał szans na przebicie się do reprezentacji Polski. Sam też nie poszedł nigdzie wyżej i w 2003 roku odszedł do Szczakowianki Jaworzno. Potem próbował sił w Podbeskidziu, Jagiellonii, Piaście i Ruchu Radzionków, ale nigdzie nie był tak skuteczny, jak w Zabrzu. Karierę zakończył w 2010 roku.
Michał Probierz – zawodnik i trener jednocześnie
W tamtym Górniku w drugiej linii grał jeszcze jeden ciekawy zawodnik. Był nim Michał Probierz, którego dzisiaj kibice bardziej pamiętają z roli trenera. Karierę zaczynał w Ruchu Chorzów i dość szybko przeniósł się do Niemiec. Od naszych Sąsiadów wrócił do Polski i przywdział barwy Zabrzan. Co ciekawe, już w Niemczech objawił się jego trenerski talent – był trenerem młodzieży, co przydało mu się później. U „Żaboli” również pojawiał się w roli szkoleniowca juniorów, a później nawet grającego asystenta głównego trenera. I to podczas czynnej kariery piłkarskiej.
Starcie z Polonią Warszawa w dwumeczu finałowym było dla niego jedyną okazją do zdobycia trofeum w roli piłkarza. W pierwszym spotkaniu zdobył gola z rzutu karnego, który dawał nadzieje na dobry rezultat. Ostatecznie jego trafienie nie spowodowało zrywu gospodarzy. W rewanżu również zagrał, ale nie pomógł w odwróceniu losów rywalizacji.
(40/2003)
▶️ Michał Probierz (31 lat, Górnik Zabrze): – Do zrobienia większej kariery zabrakło mi na pewno szybkości, a to dla bocznego pomocnika lub obrońcy jest jeden z ważniejszych elementów w grze – w dodatku nie do wytrenowania.#Górnik #Zabrze pic.twitter.com/Qxb2NScLGm— PN 20 lat temu (@pn20lat) December 11, 2023
W Górniku Zabrze grał jeszcze trzy lata, a następnie trafił do Pogoni Szczecin, z której szybko przeszedł do Widzewa Łódź. To w tym klubie musiał przedwcześnie zakończył piłkarską karierę ze względu na kontuzję. Długo nie miał rozbratu z piłką nożną, bo został trenerem Polonii Bytom w 2005 roku.
Ligowi wyjadacze
Przez skład Górnika w tamtym czasie przeszło kilka nazwisk, które mogą dobrze pamiętać koneserzy Ekstraklasy. Pośród nich znajduje się Piotr Gierczak, który najbardziej kojarzony jest z grą dla Zabrzan. W swoim pierwszym okresie w tym klubie rozegrał ponad 160 spotkań. To właśnie on zdobył dwa gole w Warszawie w meczu z Polonią, które ostatecznie nie odwróciły losów dwumeczu. Odszedł z drużyny w 2003 roku i próbował sił w innych ligowych drużynach. Do „Żaboli” wracał jeszcze dwukrotnie, ale nie był już to ten sam piłkarz. Co ciekawe, w dniu finału Górnik – Raków będzie obchodził swoje 50. urodziny i pewnie życzyłby sobie tego, aby dzisiejsi Zabrzanie zdobyli to, czego mu się nie udało.
Piotr Gierczak strzelił dla KSG 53 gole.
Zdecydowanie za mało, jak na skale talentu.
Ale jak strzelał to kozackie bramy🤙
I pamiętliwe w (gol nr 3000 KSG w ESA)
10/11 pic.twitter.com/qLrYIKo8Tc— PePe (@pe_pe_view) April 22, 2025
Andrzej Bledzewski to, jak na warunki tamtejszej Ekstraklasy, był solidny bramkarz. Miał sukces z reprezentacją Polski U-16, grał w innych ekipach młodzieżowych, ale już w dorosłym futbolu nie udało mu się zrobić wielkiej kariery. Do Górnika trafił w 1997 roku i spędził w nim sześć lat. Zagrał w pierwszym spotkaniu z Polonią, ale nie mógł uznać go za udany występ. Później grał w kilku innych klubach z polskiej ligi i miał jedną „próbę” zagraniczną.
Jak mowa o ligowych wyjadaczach, to trzeba wymienić jego – Jacek Wiśniewski. Solidny i twardo grający obrońca. Grał w wielu śląskich klubach, ale to w Zabrzu zanotował najwięcej występów. Nie wzniósł się ponad przyzwoity poziom ligowy i nie odniósł wielkich sukcesów w polskiej lidze, choć zanotował w najwyższej klasie rozgrywkowej prawie 200 spotkań.
Inni niespełnieni
Ciekawi jesteśmy, ilu kibiców Górnika Zabrze pamięta takich zawodników jak Błażej Radler, Robert Kolasa, Rafał Kucyba czy Tomasz Prasnal? Pierwszy z nich w czasach finału z 2001 roku dopiero zaczynał swoją piłkarską karierę i zapowiadał się na ciekawego zawodnika. Niestety jego kariera nie potoczyła się jakoś wybitnie, ale dość długo utrzymywał się na poziomie Ekstraklasy i 1. ligi.
Drugi ze wspomnianych piłkarzy był solidnym ligowcem i podstawowym obrońcą Górnika. Grał w nim do 2003 roku, ale pewnie najgorzej wspomina pierwszy mecz finałowy z Polonią. Zawodnikiem, który zawinił przy stracie obu bramek był właśnie Kolasa. Nie zrobiono z niego winowajcę, ale dwa lata później odszedł z klubu. W Cracovii szybko doznał poważnej kontuzji, a potem jeszcze grywał w Jagiellonii.
Kucyba i Prasnal to zawodnicy urodzeni w Zabrzu, których mogą dobrze pamiętać lokalni kibice. Obaj rozegrali ponad 150 meczów dla „Żaboli” i w zasadzie nigdzie indziej nie czuli się tak dobrze, jak na swoim terenie.
Zagraniczna ciekawostka
Oprócz polskich piłkarzy w barwach Górnika Zabrze występowało wtedy kilku zawodników zagranicznych. Wtedy próbowano szukać ciekawych graczy choćby w Zimbabwe. Pośród wielu prób trafiono na ciekawy materiał. Był nim Dickson Choto, którego pewnie kibice bardziej pamiętają z gry w Legii Warszawa. W Polsce zaczynał od Zabrza i potem przez Szczecin trafił do swojej ziemi obiecanej. Nie udało mu się zdobyć Pucharu Polski w 2001 roku, ale później w stolicy mógł grać na wyższym poziomie i o najważniejsze cele.
Jedyny polski akcent na Euro 2004 – w składzie Łotwy Andrejs Prohorenkovs – były napastnik Górnika Zabrze, Odry Opole, Ceramiki Opoczno, Czuwaju Przemyśl oraz Hutnika Warszawa.
(Przegląd Sportowy, 2004) pic.twitter.com/hNSJDpsflz
— Sportowe Wycinki (@SWycinki) September 25, 2025
W obu meczach finałowych wystąpił jeszcze Andrejs Prohorenkovs. Łotewski napastnik nie był długo zawodnikiem Górnika. Wcześniej występował w kilku innych polskich klubach, a po tamtym sezonie wyjechał do Izraela. Był on reprezentantem Łotwy i zagrał na Mistrzostwach Europy, do których Łotysze podchodzili w roli sensacyjnego debiutanta. W drodze na tę imprezę wyeliminowali m.in. naszą kadrę narodową.
Górnik Zabrze pamięta, choć byli lepsi w przeszłości
Ostatni finał z udziałem Górnika Zabrze nie może być dobrze wspominany przez kibiców. W 2001 roku było wielu, którzy w pamięci mieli lepsze czasy swojego klubu. Co prawda, gra w finale Pucharu Polski była czymś wyjątkowym, ale ostatecznie porażka w dwumeczu z Polonią nieco zatarła tamten okres Zabrzan z pamięci fanów. Zwłaszcza, że nie były to łatwe czasy dla nich, w których toczono walkę o utrzymanie i zapewnienie finansowania klubu.
Górnik Zabrze to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii Polski. Ostatnie sukcesy były lata temu i obecni fani chcieliby poczuć to, co czuli ich dziadkowie i ojcowie. Droga do dni chwały jest jeszcze daleka, choć „Żabole” przechodzą do nich różnymi ścieżkami od wielu lat. Być może teraz po 25 latach w Warszawie uda im się osiągnąć sukces. Sukces, który może być głównym drogowskazem do miejsca, w którym Zabrzanie chcą znowu być.
W pamięci fanów są legendy klubu, które święciły triumfy. Bardziej zagorzali też pamiętają o tych, którzy grali w 2001 roku o Puchar Polski. Ale może teraz jest czas na to, aby kolejni napisali ważny rozdział w historii klubu.